Nowak. Schetyna. Mężydło

z Jana Brzechwy

Znam trzech mówców; z nich pierwszy wciąż dba o to żeby,
Zacytować Tuska, nawet bez potrzeby
Drugi – kiedy przemawia – z największym spokojem
Zawsze słowa Tuska podaje za swoje
Trzeci inaczej sobie prawdę łuska
Podaje słowa własne za słowa Tuska

Nasze kochane Prusaki

       Tegoroczny finał Ligi Mistrzów był wewnętrzną sprawą Niemiec. Zagrały w nim dwa arcyniemieckie zespoły: Bawaria Monachium i Prusy Dortmund. 

       Faworytami byli Bawarczycy, ale i Prusacy mogli zrobić niespodziankę; pod jednym wszakże warunkiem: pierwszoplanowych ról Polaków, albo przynajmniej znacznego ich wkładu w zwycięstwo. Od dłuższego bowiem czasu – bez Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i Piszczka – Prusy Dortmund żadnego ważnego meczu już nie wygrywają. Jednakowoż; w tym wewnętrznoniemieckim finale zwycięzca mógł być tylko jeden: Niemcy.

       I tak się stało. Nasze kochane Prusaki – Lewandowski, Błaszczykowski, Piszczek – w pierwszej połowie nie wykorzystali swoich stuprocentowych okazji do zdobycia bramki, a w drugiej – taktownie nie rzucali się w oczy. I nikt jakoś na nich psów nie wieszał, że mecz przetoczył się ponad ich głowami.

       Było tak, jak miało i powinno być. No bo, jak by to wyglądało? O wyniku meczu dwu najlepszych niemieckich, zarazem europejskich drużyn mieliby przesądzić Polacy? Jak by tę obelgę zniósł osiemdziesięciopięciomilionowy, europejski hegemon?

       Nikt tego wieczoru na Wembley nie miał prawa Niemcom zepsuć, a niemiecki interes narodowy i niemiecka racja stanu musiały święcić swój triumf, dając niczym nieuszczuplony upust niemieckiej dumie.

 

Różnica, czyli podobieństwo

        Odnośnie zapasów, jakie niedawno zafundowali – sobie i publiczności – dwaj tytani III RP warto poczynić kilka uwag o różnicy, w „czynach i rozmowach”, między Bogdanem Borusewiczem i Lechem Wałęsą, – która okazuje się, tak naprawdę podobieństwem, – czyli warto przypomnieć o tym, co i jak mówią: były prezydent RP i obecny marszałek Senatu.
        Gdybym się nie ustrzegł odrobiny złośliwości wobec elukubracji Borusewicza, to zacytowałbym „Odpowiedź na „Psalmy Przyszłości” Juliusza Słowackiego: „Honor myślom, w których błyska Nowy duch i forma nowa”.  
        Zawstydzony swoją uszczypliwością, sięgnąłbym natomiast – wobec rozmaitych Borusewicza meskolancji – po ton łagodniejszy i cytat z Cycerona „O naturze bogów”: „Oczywistość traci na sile, jeśli jej się dowodzi”.
         Gdyby zaś, w mą życzliwą recepcję Borusewiczowych perseweracji wkradła się jednakowoż – mimochodem – jakaś szczypta irytacji, to bym się nie zdołał powstrzymać przed natręctwem przywołania, na tę okoliczność, uwagi z „Prób” Michała de Montaigne: „Nikt nie jest wolny od mówienia bredni, źle jest jedynie mówić je z wysiłkiem”.
         No i gdzie tutaj – spyta ktoś – zapowiadane porównanie Borusewicza z Wałęsą?
         Wałęsa jest lepszy: wszelkie brednie wypowiada bez najmniejszego wysiłku.