Zemsta, Kanał, Popioły

Choćby nie wiem jak bardzo Andrzej Wajda by się obruszał i wypierał, tytuły jego ważnych filmów pasują jak ulał do programu i dorobku politycznego rządu Platformy Obywatelskiej.
 Niektóre zaś tytuły mogłyby z powodzeniem stanowić winiety konkretnych ministerstw. Na przykład: „Wszystko na sprzedaż” – Ministerstwa Skarbu; „Miłość w Niemczech” – Ministerstwa Spraw Zagranicznych; „Bez znieczulenia” – Ministerstwa Zdrowia; „Powiatowa Lady Makbet” – Ministerstwa Rozwoju Regionalnego; „Polowanie na muchy” – Ministerstwa Sportu; „Przekładaniec” – Ministerstwa Infrastruktury, a to z racji wciąż przekładanych terminów oddania do użytku dróg i autostrad.
 „Ziemia Obiecana” to przecież nic innego, jak wdzięczna peryfraza słynnej zielonej wyspy.
 Subtelności rządowej socjotechniki oddają obrazy: „Dyrygent” czy „Niewinni czarodzieje”, a do polityki miłości najlepiej pasuje „Zemsta”.
 A jeżeli ostatecznym celem rządu Donalda Tuska ma być wpuszczenie narodu w „Kanał”, to finalnym skutkiem będą „Popioły”.

Wietrzyć!

Prezydent USA, w latach 1963 – 1969, Lyndon Johnson, mawiał o Johnie Edwardzie Hooverze, dyrektorze (od roku 1929) federalnego Biura Śledczego (FBI): „Wolę, żeby mi sikał z namiotu na zewnątrz, niż żeby z zewnątrz sikał do środka namiotu”.
Przypadek Hoovera przypomina, jako żywo, perypetie z Januszem Palikotem, z którego jest przynajmniej taki wdzięk i korzyść, ze zawsze sika do środka namiotu. Wcześniej: do namiotu Platformy Obywatelskiej; teraz: nawet do środka swego prywatnego namiotu – Ruchu Palikota, o czym zaświadczyli niedawno, rozczarowani posłowie Dziadzio i Kępiński, a co potwierdzają już od dłuższego czasu – sondażowe słupki.
Ponoć decyzja o powołaniu Ruchu Palikota zapadła w gabinecie premiera Donalda Tuska.
Każdy namiot, do którego zajrzy Palikot – cuchnie.

Pierdel, serdel, burdel* … kierdel

Radosław Sikorski, w imieniu Platformy Obywatelskiej, nazwał kiedyś Prawo i Sprawiedliwość – watahą i obiecywał jej dorżnięcie.  Rozumiem, że jak politycy prowadzą redyk na wypas, a potem pilnują swego kierdla – mogą mieć kompleksy. No … i boją się wilków.

 

*Pierdel, serdel, burdel” – określenie przez marszałka Józefa Piłsudskiego sytuacji politycznej w Polsce, około 1930. roku.

 

Dyszkant Beni Krzyka

 

Ostatni nawrót choroby filipińskiej Aleksandra Kwaśniewskiego – trapionego także komplementarną dolegliwością goleni prawej – przywodzi na myśl opinię, tak bardzo adekwatną do tych i podobnych okoliczności, samego Beni Krzyka, bohatera „Opowiadań odeskich” Izaaka Babla.
Oto autorytatywna; jednocześnie perswazyjna, pełna przy tym łagodnego dydaktyzmu, ocena – Aleksandra Kwaśniewskiego przypadków – autorstwa Beni Krzyka (podaję za: Jerzy Pomianowski „Sodoma i Odessa” Wariacje, domysły i piosenki na temat opowiadań odeskich Izaaka Babla”: ”Są ludzie umiejący pić wódkę i są ludzie nie umiejący pić wódki, lecz mimo to pijący ją. Dla takich wódki szkoda”.

 

 

 

 

Piecha wart Grzecha*

Dobra wiadomość dla Polski popłynęła w ostatnia niedzielę – 21 kwietnia – na cały kraj ze Śląska, z Rybnika. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości, Bolesław Piecha, zdecydowanie wygrał uzupełniające wybory do Senatu, w okręgu rybnickim .
Piecha (28,48% zdobytych głosów) pokonał kandydatów „niezależnych” (Józef Makosz – 19,59 %) i zależnych: od Platformy Obywatelskiej (Mirosław Duży – 18,01%); od Ruchu Autonomii Śląska (Paweł Polok – 13,12%).
Jako polskiego patriotę nie cieszą mnie błędy Platformy Obywatelskiej, stanowiące cios dla polskiej racji stanu i zagrożenie dla suwerenności państwa; grożące rozmyciem lub wręcz utratą narodowej tożsamości; wreszcie: doprowadzające do społecznych dysfunkcji, bezrobocia i biedy.
Jako polskiego patriotę cieszą mnie natomiast te błędy PO, które, nie dość, że nie szkodzą Polakom – to przeciwnie: dają im nadzieję, bo zapowiadają rychły koniec rządów Platformy Obywatelskiej.
Stratedzy PO i okolic wymyślili bowiem, iż, żeby pokonać Prawo i Sprawiedliwość i Piechę – należy postawić przeciwko niemu: kogo się tylko da. Zapomnieli, że PiS można próbować pokonać na Śląsku tylko wtedy, gdy RAŚ startuje w barwach PO, albo PO podszywa się pod RAŚ.
Senator Bolesław Piecha stale podkreślał w kampanii wyborczej, iż jest Ślązakiem od wszystkich pokoleń i tym samym – polskim patriotą. Zwyciężył – wybrany głosami najprawdziwszych Ślązaków: polskich patriotów.

*Po zwycięskich dla Bolesława Piechy wyborach do Senatu, jego następcą w Sejmie będzie poseł Grzegorz Janik, Prawo i Sprawiedliwość