OSTRY DYŻUR. Gdzie leży Polska… Oczekiwana zamiana miejsc



Od pewnego czasu stawiam tezę, iż wskutek wojny na Ukrainie i „wypraktykowania” fenomenu BRICS – globalna geopolityka odchodzi od paradygmatu determinizmu geograficznego sąsiedztwa na rzecz – dostępnej globalnie – geopolitycznej gry mocarstw.

W interesie Polski leży redefinicja naszego położenia geopolitycznego: z – między Niemcami a Rosją, na: między USA a Chinami.

Lord Halford Mackinder stale przypominał, iż kto panuje nad Euro-Azją – ten panuje nad światem. Kto posiada ambicje realnego zapanowania nad światem? Oczywiście: USA i Chiny. I to – tylko pod warunkiem, iż będą to czynić wspólnie.

Kto temu stoi na przeszkodzie? Oczywiście: Niemcy i Rosja. Zatem: Chiny i USA muszą się podzielić odpowiedzialnością za wystudzenie obstrukcyjnych zabiegów obojga rywali. USA muszą zniechęcić Niemcy do demonstrowania jawnie agresywnych, konfliktogennych i uzurpatorskich zapędów. Chiny muszą to samo uczynić względem Rosji. Te cele dotyczą wymiaru negatywnego: odstraszania.

A wymiar pozytywny nowatorskiego konkretu? Jest równie oczywisty: wspólne – przez USA i Chiny – wbicie klina między Niemcy i Rosję. Oznaczać to musi jednoczesne poprowadzenie i skorelowanie szlaków geopolitycznych interesów USA i Chin, na obszarze Europy Środkowej. USA muszą zrealizować geostrategiczne połączenie Morza Bałtyckiego (Gdynia!) z Adriatykiem i Morzem Czarnym. Chiny zaś – mocą wspólnego z USA projektu – poprowadzą swój Jedwabny Szlak – od Pekinu po Lizbonę. Gdzie się spotkają – tym samym przetną – oba: kolejowo-autostradowe szlaki? W Polsce, na obszarze Trójmorza.

Czy jest to myślenie awanturnicze i konfrontacyjne? Ależ nie! Boże Broń!

Obszar przecięcia się geostrategicznych, globalnych szlaków interesów Chin i USA na obszarze Polski i Trójmorza stanie się najbezpieczniejszym miejscem na ziemskim globie – czule i wspólnie każolowanym przez dwa najsilniejsze mocarstwa świata.

Ten wywód i koncepcja zapewne nie przypadną do gustu dwóm polskim politykom, tak pozornie odległym od siebie – ale przecież: przeciwieństwa się schodzą – Grzegorzowi Braunowi i Donaldowi Tuskowi. Braun jest prorosyjski, bo tak mówi. Tusk jest proniemiecki, bo tak czyni. To jednak nie ten sam aspekt i skala szkodliwości.

Brauna i Tuska łączy jednak coś bardziej zasadniczego. Obaj – Tusk i Braun – są dzisiaj: anachroniczni. Nie dostrzegają bowiem, że Polska nie leży już między Niemcami a Rosją, lecz między USA i Chinami.

Jeszcze jedna zmiana na postdeterministycznej, geostrategicznej mapie Europy. Niemcy bardzo ściśle współpracują z Rosją (a Rosja z Niemcami). Ukraina również bardzo ściśle współpracuje z Niemcami.

Gdzie zatem – A.D. 2026 – leży dzisiaj Ukraina? Między Niemcami i Rosją. Ukraina wybrała miejsce – narzucone kiedyś Polakom przez historię – dzisiaj: przez Polskę porzucone.

SZYMON GIŻYŃSKI