W ostatnim wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” Piotr Lisiewicz – w swej stałej i ważnej rubryce „ZYZIU NA KONIU HYZIU” napisał: „Rzecznik MSZ Rosji Maria Zacharowa o wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego, który poparł bicie Moskala przez Ukraińców:
„Nawrocki regularnie posługuje się językiem nienawiści. Typowy przykład to używanie pogardliwego słowa „Moskal” w odniesieniu do Rosjan. Kliniczna rusofobia najwyraźniej wpływa na zdolności poznawcze… Jego naród zawdzięcza swoje istnienie Armii Czerwonej. Dlatego on i jemu podobni mszczą się, wyżywając się na sowieckich pomnikach, walcząc z martwymi, sowieckimi bohaterami. Współczesna Polska, w swoich obecnych granicach, jest dziełem znienawidzonych „Sowietów” i osobiście towarzysza Stalina.” Tak poza wszystkim, dlaczego według Zacharowej Moskal to słowo obraźliwe? My na przykład słowa Warszawiak za obraźliwe nie uważamy. Czyżby wasza historia jednak była brzydsza od naszej?
Jak pisze dalej redaktor Piotr Lisiewicz: „Prezydenta Nawrockiego zaatakował za tę samą wypowiedź, nazywając go podżegaczem wojennym, poseł Moskalik od Brauna. Znaczy się, przepraszam, Skalik, naprawdę przepraszam za moją pomyłkę, zarówno Skalika, jak i Zacharową.”
Tyle redaktor Piotr Lisiewicz. Od siebie dodam, iż solidaryzuję się w poruszonej sprawie z redaktorem Piotrem Lisiewiczem, jak również z Bogu ducha winnym – burmistrzem Janowa – panem Edwardem Moskalikiem. Zatem, przeprosimy należą się panu burmistrzowi Moskalikowi.
SZYMON GIŻYŃSKI
