***

     Trawestując myśl generała Józefa Dowbora – Muśnickiego można powiedzieć, iż żądać od polityka przede wszystkim patriotyzmu jest tym samym, co żądać od konia by miał cztery nogi

    Przygnębiające, że część społeczeństwa – w ostatnich latach – od polityków rządzącej koalicji PO -PSL, z przyległościami  – patriotyzmu:  ani żądała, ani egzekwowała.

Zadanie dla „Tu – Kop”

      Angela Merkel, Kanclerz Niemiec, powołała specjalną grupę operacyjną w składzie: Tusk – Kopacz, w skrócie „Tu-Kop”.

     Grupa operacyjna „Tu-Kop” otrzymała od Merkel zadanie specjalne – do wykonania – między Bugiem i Odrą: „Tu – Kop Polsce grób”.

Polska dzisiaj w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego /1/

Akt I Scena 7; Haneczka, Jasiek

(Trawestacja: w rolę Haneczki wciela się Angela Merkel ; w rolę Jaśka – Donald Tusk )

Merkel

Jakby Donek chciał tańcować,

tobym  z Donkiem tańcowała – ?

Tusk

A mogę się ofiarować,

by ino kanclerka chciała -?

Merkel

Proszę, proszę, chwilkę w koło,

 jak wesoło, to wesoło .

Donek dzisiaj pierwszy drużba.

Tusk

Najmilso mi tako służba.

Niesiołowski niewyleczalny

   Z ostatnich wyczynów posła PO Stefana Niesiołowskiego: „Andrzej Duda wygrał na fali nienawiści, to przez tę nienawiść przegrał Bronisław Komorowski” – wykrzykiwał w telewizji. „Nie zasługują, żeby z nimi rozmawiać, prowadząc wściekłą kampanię propagandową. Co znaczy: »Ratujmy maluchy«? To nietakt, żeby w wolnej Polsce tak mówić” – to o Karolinie i Tomaszu Elbanowskich.
Jonasz Kofta tak swego czasu wyraził się o Romanie Samselu, PRL-owskim dziennikarzu „Trybuny Ludu”: „W porę wykryty Samsel jest wyleczalny”.
Niestety, Niesiołowski został wykryty za późno. Jest niewyleczalny.
Zawsze zachodziłem w głowę, skąd się tak naprawdę bierze ta jego niesłychana zapiekłość i nienawiść np. wobec Jarosława Kaczyńskiego. Aż wpadł mi w ręce aforyzm Mikołaja Gogola: „Największa to rozkosz, będąc niczym, występować przeciw potężnej sile”.

***

Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Pani premier Ewa Kopacz ilekroć, zwłaszcza ostatnio, mówi o Prawie i Sprawiedliwości, popada w melancholię i jest wyraźnie nie w sosie. Tajemnicę nastrojów pani premier wyjaśnia aforyzm Mikołaja Gogola: ˝Z niedostrzegania dobra w dobrym rodzi się smutek˝.

Dziękuję” Solidarności”

 

              Wczoraj, 12 września , częstochowska „Solidarność” obchodziła swe 35 urodziny. Na tę piękną uroczystość  spieszyłem z Warszawy, tuż po konwencji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości, w której uczestniczyłem – z racji liderowania częstochowskiej liście naszej partii do Sejmu. Na solidarnościowy benefis, do Domu Kultury przy Łukasińskiego, przybyłem najwcześniej, jak mogłem, ale już po części oficjalnej; dlatego tą drogą pragnę spełnić serdeczny obowiązek przekazania Przyjaciołom z częstochowskiej „Solidarności” gratulacji, życzeń i, przede wszystkim, podziękowań, bo właśnie wdzięczność oddaje najpełniej dziejową wielkość i arcypolski sens solidarnościowego dzieła.

                Dziękuję zatem, że sierpniowy wybuch 1980 roku i wszystko to, co po nim nastąpiło, było wskrzeszeniem narodowej energii i przywróceniem Polakom wiary w samych siebie; powrotem do heroicznego, wolnościowego, rycerskiego ducha naszych dziejów.

                Dziękuję „Solidarności”, że – to nie kto inny, a właśnie Ona – w stanie wojennym i latach osiemdziesiątych była strażnikiem świętego ognia: koniecznej i nieustępliwej wiary i walki o niepodległość i suwerenność Polski.

                Dziękuję „Solidarności”, że swym romantyzmem i odwagą  przeciwstawiała się,  często infekowanej z zewnątrz,  zaniżonej samoocenie Polaków.

                Dziękuję „Solidarności” za obronę godności Polaków, gdy w czasach PRL-u przewartościowała i unicestwiła wizerunek „robola”, by, w dobie III Rzeczypospolitej, uporczywie walczyć z traktowaniem pracowników jako niekoniecznego i „ niechcianego kosztu produkcji”.

                Dziękuję „Solidarności” za to, że była niewygodnym świadkiem i uczestnikiem życia publicznego, zarówno dla emancypujących się elit politycznych , jak i wobec najhaniebniejszych skutków  ich zamierzonych działań, czyli zdradzieckiej wyprzedaży polskiego majątku narodowego i likwidacji polskiego przemysłu.

                Dziękuję naszej, częstochowskiej „Solidarności”, że mogliśmy się spotkać w twórczym i skutecznym działaniu  na drodze jednoczenia częstochowskiej prawicy i na niwie , przenikniętej patriotyzmem, wspólnej polityki historycznej.

                Drodzy Przyjaciele z „Solidarności”!

                Życzę Wam, tak jak sobie, by polscy patrioci – umocnieni tegorocznym, majowym zwycięstwem – zwyciężali nadal i prowadzili  naród najkrótszą drogą ku Polsce silnej, bezpiecznej, zasobnej i sprawiedliwej.

                                                                                                                       Poseł Szymon Giżynski

Pochwała narodu

            Bardzo się dziwię, ze producenci Muszynianki, Nałęczowianki, Jurajskiej czy Żywca Zdroju tak chętnie reklamują swoje produkty w mainstreamowych telewizjach.

            Korzystają przecież z usług groźnej konkurencji. TVN, Superstacja czy TVP tzw publiczna, to bowiem nic innego, jak – na masową skalę – również producenci wód, tyle, że nie z górskich, czy innych naturalnych źródeł, lecz z mózgów swoich telewidzów i, do tego jeszcze , co trzeba przyznać na plus, w oryginalnych i niepowtarzalnych opakowaniach.

            Dlatego abonenci i widzowie tych sławnych stacji, gdy tylko korzystają z ich usług, dokonują zakupu: ”Tefałenianki”, „Superstacjanki” czy „Publicznej – Zdroju”; do tego jeszcze – niestety, dodatkowo dopłacając, bo udostępniając za darmo – opakowania własne.

Szymon Giżyński

Interlokutor

Leszek Miller w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” (Nr 31/130) zapewnia: „Ja nie chcę walki z Kościołem, lecz zachowania odrębności państwa i Kościoła”. Można się z tak lisio-chytrze przedstawionymi intencjami Millera zgodzić lub nie, ale są to intencje i poglądy Millera. Ma do nich prawo.

Jednakże zaraz po kolejnym pytaniu swego interlokutora Leszek Miller deklaruje: „Trzeba jednak występować przeciwko dominacji Ewangelii nad konstytucją”. Szef SLD wypowiedział w tym miejscu sąd trywialnie ideologiczny i z gruntu fałszywy. Przecież między Ewangelią a konstytucją nie zachodzi żadna sprzeczność. Przeciwnie: im więcej Ewangelii w konstytucji, tym jest ona lepsza, bo bardziej służebna wobec dobra wspólnego.

Myślałem, że w tym miejscu wywiadu, publikowanego nie gdzie indziej, tylko na łamach pisma Pawła Lisickiego (autora, między innymi, „Kto zabił Jezusa”), interlokutor Millera przyprze go do muru, zaprotestuje, wykaże jawny prymitywizm millerowej tezy.

Nic takiego nie nastąpiło. Rozmówca przewodniczącego SLD skwitował tylko: „Jakbym słuchał Ewy Kopacz albo Donalda Tuska, który mówił, że nie będzie klękał prze biskupami” – czym wpisał się de facto w groźny infantylizm millerowej obsesji; groźny, bo doszukujący się przeciwieństw i sprzeczności w materii publicznej tam, gdzie ich wcale nie ma.

Zdziwiony, dlaczego w tygodniku Pawła Lisickiego (autora, między innymi, „Punktu oparcia”) przepuszczane są takie rzeczy, spojrzałem na nagłówek wywiadu i przeczytałem: „Z Leszkiem Millerem, przewodniczącym SLD rozmawia Marek Migalski”. I już się nie dziwiłem.

 

                                                                                             Szymon Giżyński

/Autorska wersja tekstu, opublikowanego 17 sierpnia 2015 roku na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”/

Korzenie i źródła

Kilka tygodni temu, w niedzielę, 28 czerwca, uczestniczyłem na zaproszenie przeora mstowskiego, ks. Pawła Grenia w uroczystościach upamiętniających 25.rocznicę powrotu Kanoników Regularnych do Klasztoru we Mstowie.

Przełożony Generalny Kanoników Laterańskich, ks. Opat Giuseppe Cipolloni, który przewodniczył dziękczynnej Mszy Świętej, w wygłoszonym kazaniu pięknie ujął dwie najistotniejsze cechy cywilizacji chrześcijańskiej. Silnie konstytutywne usytuowanie sfer sacrum wobec profanum i bezwzględną zasadę podążania świata za Chrystusem i Jego Kościołem.

Ksiądz Opata Cipolloni z czułością mówił o mstowskim klasztorze i kościele, egzemplifikując jego obecność w katolickim uniwersum, w postaci czci, jaką są tu otaczani wielcy fundatorzy charyzmatów kanoników laterańskich: święty Augustyn i święty Antoni Padewski, współstanowiący korzenie i źródła Tradycji.

Kościół pozostanie kościołem, jeżeli obficie i niezachwianie będzie sięgał i czerpał z owych świętych źródeł i korzeni Tradycji, a świat ocaleje, jeśli wiernie podąży tym samym szlakiem.

Uroczystości sprawowane 28. czerwca miały wyjątkowy i niepowtarzalny klimat, jakby wysnuty z położenia klasztoru we Mstowie, na duchowej drodze między Krakowem, i Częstochową.

Przecież pierwowzorem dla okazałego ołtarza głównego mstowskiego kościoła jest – jeszcze bardziej imponujący i okazalszy  – ołtarz w Bazylice Jasnogórskiej, a obraz i kult świętego Stanisława Kaźmierczyka dotarł do nadwarciańskiego klasztoru wprost z, niezwykłego w swym pięknie, kościoła Bożego Ciała na krakowskim Kazimierzu, gdzie posługę sprawują również Kanonicy Regularni Laterańscy.

Szymon Giżyński