„Dokładnie dokładać do pieca”

Z posłem Szymonem Giżyńskim z Prawa i Sprawiedliwości rozmawia red. Ewa Ryst.

W PiSie role już podzielone. Kierownikiem pociągu, mającym wieźć PiS po zwycięstwo w najbliższych wyborach parlamentarnych, jest prezes Jarosław Kaczyński; maszynistą – Przemysław Czarnek. A Pan? Czy widzi Pan dla siebie jakąś rolę w obsłudze tego pociągu?
– Jak najbardziej.

Jaką?
– Przede wszystkim skromną. Mam do kolei i kolejarzy dużą sympatię i wdzięczność. Już od czasów studenckich byłem na kolej skazany. Na sosnowiecko-katowicką polonistykę dojeżdżałem codziennie z Częstochowy – non stop: tam i z powrotem.
Tak się również jakoś przedziwnie złożyło, że każdy mój dotychczasowy pracodawca – od 1978 roku, po dziś dzień, miał warszawski adres. Pokonywałem więc bezustannie koleją – trasę: Częstochowa-Szczecin (gdzie też kilka lat mieszkałem)-Warszawa. Do tego dochodzą również częste podróże służbowe – po całym kraju – i turystyczne, ponieważ nie mam samochodu.

Można zatem powiedzieć, iż jest Pan nieźle zapoznany z realiami funkcjonowania PKP. Czy pamięta Pan jakieś szczególne wydarzenia z tych podróży, już przecież ponad 50-cio letnich?
– Jak najbardziej i to z pewnym powracającym motywem. Skoro najczęściej podróżowałem służbowo, to miałem na sobie granatowy garnitur; biała lub niebieską koszulę, z granatowym krawatem. Do tego: te moje dwa metry wzrostu…, czyli wypisz wymaluj: wykapany konduktor pociągów dalekobieżnych, z którym byłem po prostu identyfikowany… Stąd bardzo częste pytania podróżnych: Panie konduktorze, czy to pociąg do Koluszek?; albo: czy mogę kupić u Pana bilet, bo przy kasie ogromna kolejka…

Jak Pan reagował?
– Przyjaźnie. Czułem się dowartościowany.

Muszę jednak ponowić pytanie… Czy widzi Pan dla siebie jakąś rolę w pociągu, wiozącym PiS po zwycięstwo w wyborach parlamentarnych?
– Tak…, tak…, wie Pani, że tak… Mówimy o pociągu, który ma dojechać na ulicę Wiejską w Warszawie – do Sejmu i Senatu. Ten pociąg będzie jechać z każdego miejsca i zakątka Polski. Będzie potrzebować dla obsługi podróżnych wielu konduktorów. Myślę, że mógłbym być jednym z nich.

Na czym ma polegać rola konduktora akurat w tym pociągu?
– Będzie typowa, taka jak zawsze: sprawdzanie na całej trasie, czy wszyscy mają adekwatny bilet; czy ktoś nie jedzie na gapę; czy ktoś z pasażerów nie pomylił pierwszej klasy z drugą…
I co najważniejsze: służyć wszystkim pasażerom informacjami – jakich tylko potrzebują.

A jeżeli nie zostanie Pan konduktorem w tym pociągu? Czy w jego obsłudze widzi Pan dla siebie jakieś inne miejsce?
– Ten pociąg będzie jeździć permanentnie. Całą dobę, na długich trasach, także nocą. Może przydałbym się w obsłudze wagonów z kuszetkami lub wagonów sypialnych z tradycyjnym ogrzewaniem piecowo-węglowym.

Dlaczego akurat węglowym?

– Bo potrafię dokładnie dokładać do pieca.

Dziękuję za rozmowę.
– I ja dziękuję, w trójnasób.

 

ER

Zdjęcie: Na peronie Dworca Częstochowa Stradom witam dwie piękności, rodem ze Szczecina: szwagierkę Jolę i jej córkę Anię