Pochwała narodu

            Bardzo się dziwię, ze producenci Muszynianki, Nałęczowianki, Jurajskiej czy Żywca Zdroju tak chętnie reklamują swoje produkty w mainstreamowych telewizjach.

            Korzystają przecież z usług groźnej konkurencji. TVN, Superstacja czy TVP tzw publiczna, to bowiem nic innego, jak – na masową skalę – również producenci wód, tyle, że nie z górskich, czy innych naturalnych źródeł, lecz z mózgów swoich telewidzów i, do tego jeszcze , co trzeba przyznać na plus, w oryginalnych i niepowtarzalnych opakowaniach.

            Dlatego abonenci i widzowie tych sławnych stacji, gdy tylko korzystają z ich usług, dokonują zakupu: ”Tefałenianki”, „Superstacjanki” czy „Publicznej – Zdroju”; do tego jeszcze – niestety, dodatkowo dopłacając, bo udostępniając za darmo – opakowania własne.

Szymon Giżyński

Interlokutor

Leszek Miller w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” (Nr 31/130) zapewnia: „Ja nie chcę walki z Kościołem, lecz zachowania odrębności państwa i Kościoła”. Można się z tak lisio-chytrze przedstawionymi intencjami Millera zgodzić lub nie, ale są to intencje i poglądy Millera. Ma do nich prawo.

Jednakże zaraz po kolejnym pytaniu swego interlokutora Leszek Miller deklaruje: „Trzeba jednak występować przeciwko dominacji Ewangelii nad konstytucją”. Szef SLD wypowiedział w tym miejscu sąd trywialnie ideologiczny i z gruntu fałszywy. Przecież między Ewangelią a konstytucją nie zachodzi żadna sprzeczność. Przeciwnie: im więcej Ewangelii w konstytucji, tym jest ona lepsza, bo bardziej służebna wobec dobra wspólnego.

Myślałem, że w tym miejscu wywiadu, publikowanego nie gdzie indziej, tylko na łamach pisma Pawła Lisickiego (autora, między innymi, „Kto zabił Jezusa”), interlokutor Millera przyprze go do muru, zaprotestuje, wykaże jawny prymitywizm millerowej tezy.

Nic takiego nie nastąpiło. Rozmówca przewodniczącego SLD skwitował tylko: „Jakbym słuchał Ewy Kopacz albo Donalda Tuska, który mówił, że nie będzie klękał prze biskupami” – czym wpisał się de facto w groźny infantylizm millerowej obsesji; groźny, bo doszukujący się przeciwieństw i sprzeczności w materii publicznej tam, gdzie ich wcale nie ma.

Zdziwiony, dlaczego w tygodniku Pawła Lisickiego (autora, między innymi, „Punktu oparcia”) przepuszczane są takie rzeczy, spojrzałem na nagłówek wywiadu i przeczytałem: „Z Leszkiem Millerem, przewodniczącym SLD rozmawia Marek Migalski”. I już się nie dziwiłem.

 

                                                                                             Szymon Giżyński

/Autorska wersja tekstu, opublikowanego 17 sierpnia 2015 roku na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”/

Korzenie i źródła

Kilka tygodni temu, w niedzielę, 28 czerwca, uczestniczyłem na zaproszenie przeora mstowskiego, ks. Pawła Grenia w uroczystościach upamiętniających 25.rocznicę powrotu Kanoników Regularnych do Klasztoru we Mstowie.

Przełożony Generalny Kanoników Laterańskich, ks. Opat Giuseppe Cipolloni, który przewodniczył dziękczynnej Mszy Świętej, w wygłoszonym kazaniu pięknie ujął dwie najistotniejsze cechy cywilizacji chrześcijańskiej. Silnie konstytutywne usytuowanie sfer sacrum wobec profanum i bezwzględną zasadę podążania świata za Chrystusem i Jego Kościołem.

Ksiądz Opata Cipolloni z czułością mówił o mstowskim klasztorze i kościele, egzemplifikując jego obecność w katolickim uniwersum, w postaci czci, jaką są tu otaczani wielcy fundatorzy charyzmatów kanoników laterańskich: święty Augustyn i święty Antoni Padewski, współstanowiący korzenie i źródła Tradycji.

Kościół pozostanie kościołem, jeżeli obficie i niezachwianie będzie sięgał i czerpał z owych świętych źródeł i korzeni Tradycji, a świat ocaleje, jeśli wiernie podąży tym samym szlakiem.

Uroczystości sprawowane 28. czerwca miały wyjątkowy i niepowtarzalny klimat, jakby wysnuty z położenia klasztoru we Mstowie, na duchowej drodze między Krakowem, i Częstochową.

Przecież pierwowzorem dla okazałego ołtarza głównego mstowskiego kościoła jest – jeszcze bardziej imponujący i okazalszy  – ołtarz w Bazylice Jasnogórskiej, a obraz i kult świętego Stanisława Kaźmierczyka dotarł do nadwarciańskiego klasztoru wprost z, niezwykłego w swym pięknie, kościoła Bożego Ciała na krakowskim Kazimierzu, gdzie posługę sprawują również Kanonicy Regularni Laterańscy.

Szymon Giżyński